Oglądane z góry, zachwyca ogromną przestrzenią wody. Czasami zdarza nam się słyszeć okrzyki turystów: „O, tam widać morze” i zaraz sprostowania innych: „Nie, to nie morze, tylko zalew”. Tymczasem ta „wielka woda” to… jezioro Dąbie. Wbrew powszechnemu przekonaniu, że wielkie jeziora w Polsce to tylko na Mazurach, Dąbie należy do ścisłej czołówki tych wielkich. Z powierzchnią 56 km2 plasuje się w tym zestawieniu na czwartej pozycji, po prowadzących w klasyfikacji mazurskich jeziorach Śniardwy i Mamry oraz jeziorze Łebsko w sąsiednim województwie pomorskim. I nie tylko współczesnym turystom kojarzy się z morzem.

W latach 40. XX wieku, tuż po zakończeniu II wojny światowej, nazywane było przez szczecińskich żeglarzy Morzem Dąbskim, albo z łacińska Mare Dambiensis. Skąd taki pomysł? W tamtym czasie nie było możliwości swobodnego pływania nie tylko po morzach i oceanach świata, ale nawet po Zalewie Szczecińskim. Odra była rzeką graniczną i podróż nawet do Trzebieży lub Świnoujścia traktowana była jak przekraczanie granicy.

Spragnieni podróży szczecińscy żeglarze wypływali na jezioro Dąbie, wyobrażając sobie, że opływają świat, a mijanym miejscom nadawali nowe, często działające na wyobraźnię nazwy. Były wśród nich na przykład Przylądek Czterech Szkieletów, Trójkąt Bermudzki, Meduzostan, Parvo Mare (czyli Małe Morze).

Współcześnie mapę Mare Dambiensis, wykonaną jako mozaikę, można oglądać w Alei Żeglarzy, ciągnącej  się wzdłuż nadodrzańskich bulwarów. Powstała na podstawie szkicu, jaki zamieszczono w kronice szczecińskiego oddziału Akademickiego Związku Morskiego w 1949 roku! Na niej również umieszczono takiej miejsca jak Meduzostan, Mare Sargasso (czyli Morze Sargassowe), Terra Incognita (Nieznana Kraina). Zaznaczono na niej również Terra Umbriagae (Ziemię Umbriagi) – czyli miejsce, w którym po raz ostatni widziano kota, którego pomnik stoi tuż obok mapy.

Kot Umbriaga istniał naprawdę. W latach 50. pływał ze szczecińskimi żeglarzami po jeziorze Dąbie i wbrew temu, jak zwykle zachowują się koty – nie bał się wody. W czasie jednej z wypraw zeskoczył na ląd na wyspie Dębinie i – mimo poszukiwań – ślad po nim zaginął. Miejsce, gdzie widziano go po raz ostatni, nazwano właśnie Ziemią Umbriagi, a nurt wodny w pobliżu – Cieśniną Umbriagi.

Na mozaikowej mapie wypatrzeć też można postać urokliwej rusałki wodnej. Jak głoszą legendy – w dawnych czasach takie rusałki żyły w jeziorze Dąbie i od nich zależało, czy pływające tam ryby trafiały do rybackich sieci, czy kryły się w jeziornych głębinach. Być może rusałki nadal mieszkają w wodnej toni, tylko kryją się przed naszymi oczyma.

Małgorzata Duda

Zostaw komentarz