Na północnym krańcu szczecińskich Wałów Chrobrego wznosi się gmach Urzędu Wojewódzkiego. Monumentalny budynek z czerwonej cegły widoczny jest z daleka – zarówno z toru wodnego, jak i wielu zakamarków szczecińskiego portu. Widoczne są również obie wieże budynku. Na szczycie niższej, północnej wieży wypatrzeć można ciekawą konstrukcję. Z podwyższenia, które kształtem przypomina komin z balustradą u góry (ale jest zdecydowanie szerszy niż kominy), wyrasta wysoki maszt. Współcześnie jest pusty, ale kiedyś była na nim umieszczona tzw. kula czasu.

Dziś takie urządzenie nie jest nam potrzebne, bo dzięki satelitom, smartfonom i całej elektronice możemy precyzyjnie określić czas. Nie musimy też naszych zegarków przestawiać nawet przy zmianie czasu z letniego na zimowy i odwrotnie, bo regulują się one same. W XIX czy w początkach XX wieku precyzyjne określanie czasu nie było jednak tak proste, jak jest dziś. A było ono istotne – zwłaszcza dla statków. Dzięki chronometrom można było w czasie morskiej podróży dokładnie określić długość geograficzną. Ale jak wyregulować chronometr, skoro nikt zdalnie go nie przestawiał? Do tego właśnie służyła tak zwana kula czasu.

Kul czasu używano powszechnie w XIX wieku. Umieszczano je wysoko, w widocznym dla statków miejscu – na przykład na latarni albo na wysokiej wieży, na specjalnym maszcie – właśnie takim, jaki możemy zobaczyć na wieży gmachu na Wałach Chrobrego. O godzinie 11.55 żelazną kulę za pomocą specjalnej korbki ręcznie wciągano do połowy masztu, a o 11.58 na szczyt tego masztu. Punktualnie o godzinie 12.00 odbierano sygnał telefoniczny z obserwatorium w Berlinie. Ten sygnał generował impuls, który uwalniał zaczep kuli – spadająca kula oznaczała, że wybiło południe.

Na całym świecie przetrwało zaledwie kilka egzemplarzy, między innymi w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych czy w Nowej Zelandii.

W Gdańsku można obejrzeć zrekonstruowaną kulę czasu, która umieszczona jest na latarni morskiej w Nowym Porcie. Ma ona 1,7 metra średnicy i waży 70 kg. Sygnał do gdańskiej kuli czasu emitowany jest teraz pięć razy dziennie (o godz. 10, 12, 14, 16, 18) z Europejskiej Centrali Czasu w Mainflingen koło Frankfurtu.

Szczecińska kula nie zachowała się niestety do chwili obecnej. Funkcjonowała jednak w Szczecinie ponad sto lat temu. Zobaczyć ją można na archiwalnych fotografiach i na widokówkach. Nad nią umieszczona jest róża kierunków geograficznych, która wyznacza cztery strony świata, która zachowała się do dzisiejszego dnia. Od góry kuli strzegła umieszczona na wiatrowskazie fantastyczna postać z rybim ogonem. Przez niektórych uważana jest ona za rusałkę, ale zarówno na archiwalnych fotografiach, jak i na współczesnych fotkach wykonanych w dużym przybliżeniu, widać, że ta postać z rybim ogonem trzyma w rękach trójząb i w niektórych publikacjach opisywana jest jako Posejdon, władca mórz. Przy odrobinie szczęścia kulę czasu można też zobaczyć na makiecie budynku Urzędu Wojewódzkiego, która eksponowana jest w holu we wnętrzu gmachu (w godzinach pracy urzędu).

Małgorzata Duda

Czytaj też:

O Wałach Chrobrego słów kilka

Marynarz, który pilnuje białej floty