Wały Chrobrego, u podnóża których cumują statki białej floty, to jeden z symboli Szczecina. Odwiedzić stolice Pomorza i nie zajrzeć na Wały Chrobrego, to jak być w Rzymie i nie widzieć Papieża. Wysokie na 19 metrów wzgórze ciągnie się wzdłuż nabrzeża Odry. Aż trudno czasami uwierzyć, że nie jest to naturalne wzniesienie i jeszcze kilka wieków temu po prostu go nie było!

Teren dzisiejszych Wałów kilka stuleci temu leżał pomiędzy Szczecinem a sąsiednią osadą – Grabowem. Na starych rycinach można obejrzeć położone w pobliżu tego miejsca tereny zielone.

Wiek XVIII przyniósł temu obszarowi ogromne zmiany. Należące wówczas do Prus miasto uzyskało status twierdzy. A ze statusem twierdzy wiązała się budowa fortyfikacji. Powstawały wtedy liczne umocnienia, a jeden z fortów – Fort Leopolda powstał właśnie nad Odrą, niedaleko średniowiecznych murów obronnych miasta.

Druga połowa XIX wieku przyniosła kolejne zmiany. Fort uległ likwidacji, ale pozostało po nim wzgórze. Pomysłów na zagospodarowanie tego terenu było kilka – od rozkopania tego terenu, poprzez kwartały mieszkalne, aż po monumentalne budynki użyteczności publicznej. 

Decyzja ówczesnego burmistrza Szczecina Hermana Hakena wpłynęła na to, jak dziś wygląda to miejsce. Ze wzgórza rozciąga się piękny widok na Odrę i jej nabrzeża. Samo wzgórze jest doskonale widoczne dla statków wpływających do Szczecina i tych pływających po odnogach portu i Międzyodrza. Stąd też pomysł burmistrza Hakena był taki, żeby postawić tu reprezentacyjne obiekty, które byłyby wizytówką miasta. I tak właśnie się stało. 

Jako pierwsze stanęły dwa pawilony na koronie tarasu. Potem powstał taras widokowy i schody w dół, otaczające fontannę. Następnie przyszła pora na monumentalne gmachy. Jako pierwszy oddano do użytku gmach rejencji pomorskiej z czerwonej cegły. Potężny obiekt powstawał pięć lat. Ukończono go w 1911 roku.

W centralnej części tarasu Wałów wznosi się główny gmach Muzeum Narodowego w Szczecinie. Od samego początku budowla ta zaplanowana była na pomieszczenie kolekcji dzieł sztuki, w tym także tych gromadzonych przez ówczesnych szczecinian.

W południowej części tarasu mieszczą się budynki Akademii Morskiej – uczelni wyższej, kształcącej oficerów – nawigatorów, mechaników i elektryków, a także specjalistów poszukiwanych w branży morskiej.

Na nabrzeżu na wprost Wałów, tuż obok zacumowanych statków białej floty, często zobaczyć można statek szkoleniowy Akademii Morskiej: „Nawigator XXI”.

To właśnie z tego właśnie nabrzeża już w dawnych czasach odpływały statki – w tym także stateczki wycieczkowe, którymi mieszkańcy miasta z przełomu XIX i XX stulecia wyruszali na weekendowe wycieczki. Dziś w sezonie letnim nie trzeba czekać do weekendu, żeby wybrać się w wodną podróż po porcie, Odrze czy jeziorze Dąbie. Statki białej floty są do dyspozycji codziennie – w ramach rejsów regularnych, specjalnych i czarterowych.

Małgorzata Duda

Zostaw komentarz