Statek który zatonął – najsłynniejsze katastrofy morskie w historii
Najtragiczniejsze zatonięcia statków przypadły na końcowe miesiące II wojny światowej, gdy przez Bałtyk ewakuowano żołnierzy i ludność cywilną. Największym przykładem pozostaje MS Wilhelm Gustloff, którego zatonięcie 30 stycznia 1945 roku mogło kosztować życie około 9–10 tysięcy osób.
Wilhelm Gustloff – statek, który zatonął podczas Operacji Hannibal
Operacja Hannibal była zakrojoną na ogromną skalę ewakuacją z Prus Wschodnich i Pomorza. Między 15 stycznia a 10 maja 1945 roku uczestniczyło w niej około 790 statków i okrętów. Początkowo planowana akcja transportowa szybko zamieniła się w paniczną ucieczkę przed zbliżającą się Armią Czerwoną.
Wilhelm Gustloff wypłynął z Gdyni 30 stycznia 1945 roku. Na jego pokładzie znajdowali się cywile, ranni żołnierze, członkowie Kriegsmarine oraz osoby związane z niemieckimi formacjami wojskowymi. Szacunki dotyczące liczby pasażerów różnią się, ponieważ pełna lista osób nigdy nie została ustalona. Według rekonstrukcji Heinza Schönа na statku mogło przebywać około 11,5–12 tysięcy ludzi, z czego uratowano niespełna 2 tysiące.
Jednostkę namierzył radziecki okręt podwodny S-13 dowodzony przez Aleksandra Marineskę. Okręt zajął pozycję od strony lądu, skąd niemiecka załoga nie spodziewała się ataku. W kierunku Wilhelma Gustloffa wystrzelono cztery torpedy, ale jedna nie opuściła wyrzutni. Trzy pozostałe trafiły w statek, który wkrótce zaczął tonąć.
Czy Wilhelm Gustloff był statkiem szpitalnym?
Nie. To często powtarzany błąd. Wilhelm Gustloff pełnił wcześniej funkcje związane z transportem i opieką nad rannymi, lecz w chwili zatonięcia był jednostką transportową Kriegsmarine, a nie statkiem szpitalnym. Na pokładzie znajdowały się między innymi uzbrojenie przeciwlotnicze i oddziały wojskowe.
Statek szpitalny powinien być odpowiednio oznakowany, a informacja o jego rejsie powinna zostać przekazana stronom konfliktu. W świetle zasad prawa międzynarodowego nie powinien też płynąć w eskorcie jednostek wojennych. Wilhelm Gustloff nie spełniał tych warunków, dlatego przedstawianie go jako zaatakowanego statku szpitalnego zniekształca wojenny kontekst wydarzenia.
Dlaczego zginęło tak wiele osób?
Sama liczba ofiar wynikała z połączenia ataku torpedowego z chaosem podczas ewakuacji. Statek był wielokrotnie przeładowany, a część osób nie miała dostępu do sprawnych środków ratunkowych. Najważniejsze czynniki zwiększające śmiertelność to:
- Hipotermia – temperatura wody w Bałtyku nieznacznie przekraczała 0 stopni Celsjusza, a człowiek bez odpowiedniej ochrony mógł przeżyć w niej najwyżej kilka lub kilkanaście minut.
- Panika na pokładzie – po trafieniu statku tłum próbował dostać się do ograniczonej liczby wyjść i łodzi ratunkowych.
- Przeładowanie – liczba osób na pokładzie wielokrotnie przekraczała warunki, dla których projektowano statek.
- Brak wystarczającego sprzętu ratunkowego – część łodzi i tratw była niedostępna, uszkodzona albo trudna do zwodowania w przechylającej się jednostce.
Wiele osób zginęło bezpośrednio w wyniku eksplozji, inne zostały stratowane, utonęły albo zmarły z wychłodzenia. Wrak spoczywa na głębokości około 45 metrów, kilkanaście mil morskich na północny wschód od Łeby.
Inne tragiczne zatonięcia pod koniec wojny
Wilhelm Gustloff nie był jedynym statkiem, który zatonął podczas ewakuacji na Bałtyku. W tym samym okresie doszło do zatonięcia kolejnych dużych jednostek. Ich kontekst nie zawsze był taki sam. Jedne przewoziły uchodźców i żołnierzy, inne służyły do transportu więźniów obozów koncentracyjnych.
| Statek | Szacowana liczba ofiar | Kontekst zdarzenia |
|---|---|---|
| MS Goya | Co najmniej około 6000 | Ewakuacja cywilów, rannych i żołnierzy z terenów zagrożonych przez Armię Czerwoną. Statek został storpedowany 16 kwietnia 1945 roku. |
| SS General von Steuben | Około 4500–5000 | Ewakuacja ludności i wojskowych. Jednostka została zatopiona 10 lutego 1945 roku przez radziecki okręt podwodny S-13. |
| SS Cap Arcona | Około 4300 | Transport więźniów obozów koncentracyjnych, między innymi z Neuengamme i Stutthofu. Statek został zaatakowany 3 maja 1945 roku. |
| SS Thielbek | Około 2800 | Transport więźniów obozów koncentracyjnych. Zatonięcie nastąpiło w ostatnich dniach wojny, w warunkach chaosu i rozpadu niemieckiego systemu transportowego. |
W przypadku Goyi i General von Steubena mowa przede wszystkim o ewakuacji ludności cywilnej, rannych i personelu wojskowego. Cap Arcona i Thielbek mają odmienny, szczególnie tragiczny kontekst, ponieważ na ich pokładach znajdowali się więźniowie obozów koncentracyjnych. Zestawianie wszystkich tych katastrof bez rozróżnienia może zacierać różnice między ucieczką ludności cywilnej a transportem osób uwięzionych przez aparat nazistowski.
Wraki jako mogiły wojenne
Wraki tych jednostek są nie tylko obiektami badań archeologii podwodnej. Spoczywają w nich szczątki tysięcy ludzi, dlatego traktuje się je jako miejsca pamięci i mogiły wojenne. W przypadku wraku Wilhelma Gustloffa w 1994 roku wprowadzono ochronę obejmującą zakaz nurkowania na jednostce oraz w promieniu 500 metrów od niej.
Ograniczenia mają chronić miejsce spoczynku ofiar przed plądrowaniem, nieuprawnioną eksploracją i wydobywaniem przedmiotów. Badania wraków mogą dostarczać informacji o przebiegu katastrof, ale powinny być prowadzone z poszanowaniem ich historycznego i funeraryjnego charakteru.
Najważniejsze fakty dotyczące statusu takich wraków są następujące:
- Wrak może być uznany za mogiłę wojenną, gdy pozostają w nim szczątki ofiar konfliktu.
- Ochrona obejmuje samą jednostkę oraz wyznaczony obszar wokół niej.
- Nurkowanie, penetracja i wydobywanie wyposażenia mogą być prawnie zabronione.
- Wraki są świadectwami wydarzeń historycznych, a nie miejscami przeznaczonymi do pozyskiwania pamiątek.
Pamięć o największych katastrofach morskich
Historia statków, które zatonęły w końcowej fazie II wojny światowej, pokazuje, jak działania wojenne, masowa ewakuacja i ekstremalne warunki mogły doprowadzić do śmierci tysięcy ludzi w ciągu kilku godzin. Wilhelm Gustloff pozostaje najbardziej znanym przykładem, ale Goya, Steuben, Cap Arcona i Thielbek przypominają, że tragedie na Bałtyku miały różne przyczyny i dotyczyły różnych grup ofiar.
Pamięć o tych wydarzeniach wymaga jednocześnie precyzji i ostrożności. Należy odróżniać potwierdzone fakty od nieudokumentowanych hipotez, a każdą z katastrof rozpatrywać w jej konkretnym kontekście wojennym.