ARA San Juan – jakie były przyczyny zatonięcia okrętu?
ARA San Juan zatonął 15 listopada 2017 roku, a na jego pokładzie znajdowały się 44 osoby. Oficjalne ustalenia wskazują na splot awarii technicznych i błędów organizacyjnych: zalanie układu wentylacji, pożar akumulatorów, utratę kontroli nad zanurzaniem oraz przekroczenie głębokości krytycznej, po którym kadłub uległ implozji.
Jak rozpoczął się ciąg awarii?
14 listopada 2017 roku na ARA San Juan doszło do pożaru bloku akumulatorów nr 3. Woda morska przedostała się do wnętrza przez układ wentylacji używany podczas pracy silników Diesla w zanurzeniu. Ten system, nazywany chrapami, doprowadza powietrze do silników i odprowadza spaliny, gdy okręt znajduje się na głębokości peryskopowej.
Według raportu argentyńskiej komisji parlamentarnej woda najprawdopodobniej dostała się przez zawór E-19. Powinien on być zamknięty podczas rejsu, a jego nieszczelność była wcześniej podejrzewana po podobnym incydencie z lipca 2017 roku. Nie ma jednak pewności, czy przed feralnym rejsem zawór naprawiono. To ważne zastrzeżenie, ponieważ stan E-19 tuż przed wypadkiem nie został ostatecznie potwierdzony inspekcją wraku.
| Czas | Wydarzenie | Konsekwencja |
|---|---|---|
| 14 listopada 2017 | Woda morska przedostaje się przez układ wentylacji do rejonu akumulatorów. | Dochodzi do zwarcia i pożaru bloku akumulatorów nr 3. |
| 14 listopada 2017 | Okręt wynurza się, a załoga gasi pożar. | Uszkodzona zostaje część instalacji i baterii dziobowej. |
| 15 listopada 2017 | ARA San Juan schodzi na głębokość peryskopową, a następnie na około 40 metrów. | Załoga próbuje ponownie włączyć akumulatory i nawiązuje ostatnią łączność. |
| 15 listopada 2017 | Okręt traci łączność i zaczyna niekontrolowanie się zanurzać. | Jednostka schodzi poniżej głębokości, na której kadłub mógł bezpiecznie wytrzymać ciśnienie. |
| 15 listopada 2017 | CTBTO rejestruje silny sygnał podwodny. | Sygnał uznano za związany z implozją kadłuba. |
Pożar udało się początkowo ugasić, lecz nie oznaczało to odzyskania pełnej sprawności. Uszkodzenie jednej z baterii ograniczało zapas energii potrzebnej do napędu, sterowania i bezpiecznego wynurzenia. Rejs w zanurzeniu z niesprawnym układem wentylacji i częściowo uszkodzonym zasilaniem pozostawiał załodze znacznie mniejszy margines bezpieczeństwa.
Dlaczego woda w chrapach była tak groźna?
Chrapy są wysuwanym przewodem, przez który okręt pobiera powietrze do silników Diesla, gdy płynie pod powierzchnią. Ich konstrukcja ma ograniczać zalewanie, ale system wymaga sprawnych zabezpieczeń i właściwej obsługi. Woda morska wprowadzona do wnętrza może dotrzeć do instalacji elektrycznej oraz akumulatorów.
Kontakt wody z bateriami prowadzi do zwarć, pożaru i wydzielania niebezpiecznych gazów. Uszkodzeniu mogą ulec także przewody, aparatura kontrolna i systemy odpowiadające za napęd oraz sterowanie. Nie można jednak z pełną pewnością stwierdzić, które z tych elementów przestały działać na ARA San Juan. Raport komisji zaznacza, że dokładne określenie roli pożaru wymagałoby zbadania wydobytego wraku.
Co doprowadziło do implozji kadłuba?
Po utracie odpowiedniej kontroli nad jednostką ARA San Juan zaczął się niekontrolowanie zanurzać. Okręt podwodny jest przystosowany do wytrzymywania ciśnienia tylko w określonym zakresie. Głębokość krytyczna dla tej jednostki była szacowana na co najmniej 400 metrów.
Wraz z głębokością rośnie ciśnienie hydrostatyczne. Gdy przekroczy ono wytrzymałość kadłuba ciśnieniowego, konstrukcja nie jest rozrywana od wewnątrz, jak przy eksplozji. Zostaje gwałtownie zgnieciona przez wodę napierającą z zewnątrz. To właśnie jest implozja. CTBTO zarejestrowała 15 listopada sygnał zgodny z takim zdarzeniem, a późniejsze odnalezienie rozbitego wraku w rejonie o dużej głębokości wzmocniło tę rekonstrukcję.
Implozja nie była osobnym, niewyjaśnionym wybuchem. Była końcowym skutkiem utraty kontroli nad zanurzaniem i przekroczenia konstrukcyjnej granicy wytrzymałości kadłuba.
Po przekroczeniu głębokości krytycznej załoga nie miała realnej szansy przeżycia. Kadłub został gwałtownie zgnieciony i rozerwany pod wpływem ciśnienia wody. Nie należy więc utożsamiać zarejestrowanego sygnału z potwierdzoną eksplozją akumulatorów. Wcześniejsze problemy elektryczne mogły zapoczątkować łańcuch awarii, ale ostatecznym mechanizmem zniszczenia była implozja.
Czy tragedii można było zapobiec?
Raport komisji parlamentarnej nie ograniczył odpowiedzialności do pojedynczej usterki. Wskazał też na stan techniczny floty i sposób podejmowania decyzji. ARA San Juan przez 44 miesiące nie przechodził przeglądu i napraw w suchym doku, choć taki cykl powinien wynosić 24 miesiące. Tak długi odstęp zwiększał ryzyko, że zużycie lub nieszczelności nie zostaną wykryte na czas.
Najważniejsze nieprawidłowości wskazywane w raporcie obejmowały:
- Zaniedbania remontowe – okręt przez 44 miesiące pozostawał bez planowanego dokowania, mimo krótszego wymaganego cyklu przeglądów.
- Niewystarczającą kontrolę zaworu E-19 – podobny przeciek odnotowano wcześniej, lecz brak dowodów, że problem został definitywnie usunięty.
- Kontynuowanie rejsu po awarii – jednostka wracała w zanurzeniu z uszkodzonym układem akumulatorów i problemem dotyczącym chrapów.
- Błędy w dowodzeniu – komisja wskazała na nieprzestrzeganie procedur technicznych i operacyjnych oraz niedostateczny nadzór nad flotą podwodną.
- Niewystarczający margines bezpieczeństwa – decyzje operacyjne nie uwzględniły w pełni ograniczonego zapasu energii i możliwych skutków pożaru.
Nie oznacza to, że każda decyzja dowódcy została już prawomocnie oceniona jako bezpośrednia przyczyna katastrofy. Z ustaleń wynika raczej obraz systemowego problemu, w którym stan techniczny, procedury remontowe i decyzje operacyjne wzajemnie zwiększały ryzyko.
Dlaczego nie znamy wszystkich szczegółów?
Wrak odnaleziono w listopadzie 2018 roku przez statek Seabed Constructor, należący do firmy Ocean Infinity, na głębokości około 800–920 metrów. Nie został jednak wydobyty. Operacja podniesienia rozbitego okrętu z takiej głębokości byłaby kosztowna i technicznie bardzo trudna.
Bez bezpośrednich oględzin kadłuba nie da się z całkowitą pewnością ustalić, jak szybko rozwijały się kolejne awarie, które systemy przestały działać oraz jaki dokładnie wpływ miał pożar akumulatorów na utratę sterowności. Najbardziej spójna z raportem rekonstrukcja prowadzi od zalania chrap przez zawór E-19, pożaru baterii i ograniczenia zasilania do niekontrolowanego zanurzania, a następnie implozji.
Przyczyny zatonięcia ARA San Juan nie sprowadzają się więc do jednego uszkodzonego elementu. Był to łańcuch zdarzeń, w którym awaria techniczna ujawniła skutki wcześniejszych zaniedbań remontowych i słabości systemu dowodzenia. Bez wydobycia wraku szczegóły pozostaną częściowo niepewne, lecz główny mechanizm katastrofy został odtworzony znacznie dokładniej niż sugerowały pierwsze medialne hipotezy.